witaj, oto co zamieściłam w osobnym wątku 28 września: "Mój brat przywlókł świerzb do mojego domu. Drapał się od maja a zdiagnozowano go ok 6 tygodni temu. Pominę już dlaczego itd a przejdę do rzeczy. Mam w domu dwulatka i czterolatkę. Małą wyleczyłam przy pierwszej kuracji mały cierpi do tej pory a jest leczony niemal bez przerwy. mi wracają pojedyncze kropki ale nie są uciążliwe i wciąż je zwalczam. Wszystko piorę w 90st - nawet kołdry, prasuję i ładuję do worów; wywaliłam dywany i 2 kanapy, wszystko myje domestosem, dzieciom kupiłam nowe pościele wraz z wypełnieniem antyalergicznym. co mam zrobić? jak dezynfekować meble tapicerowane? czy psy mogą zarazić się świerzbowcem ludzkim? - je też lecze mimo wszystko... po jakim czasie umiera świerzb bez żywiciela? wszędzie piszą że 3 dni do tygodnia ale dr stwierdziła że i tak nie umrze nawet jesli opuszcze dom na tydzień, czy naprawdę trzeba z tym walczyć miesiącami, latami/? Co do maluszka to byłam z nim u 2 lekarzy i dwukrotnie usłyszałam że leczyć bez końca aż się wybije gada a boję się że mu zaszkodzę(crotamiton - maść i płyn, maść siarkowa robiona w aptece, mydło szare i siarkowe, olejek herbaciany, ocet, spirytus czy moge go leczyć novoscabinem?) jestem zdruzgotana, pomóżcie Monika "
dzisiaj jest 9 czyli dwa tygodnie później
ot co: ja nie mam - czasem coś zaswędzi ale ocet i już nie ma, Agata (4l) tak samo, za to maluch coraz gorzej, już myślałam że zwalczyłam, wywiozłam go na tydzień poza dom do mojej cioci, już praktycznie nic nie miał a teraz znów jest obsypany pęcherzykami, które go już nawet nie swędzą tylko strasznie bolą! co mam zrobić z maluchem? błagam Was ponownie! doradźcie!