Witam!
Panowie walczyłem z tym ściervvem około 10 lat i chyba metoda prób i błędów samemu udało mi się to wyleczyć, wczesniej chodziłem po dermatologach, trychologach brałem antybiotyki, maści, szampony i efekt był ale na miesiąc góra dwa a teraz żadnych leków czy kremów i od 3 tygodni żadnej nowej krostki puki co, a wygląda to tak :
- Mycie głowy dwa razy dziennie rano i wieczorem (zwłaszcza wieczorem)
- szampon ma być lekki bez tej chemii (ja używam biały jeleń z kozim mlekiem)
- Płukanie głowy letnia woda (bardziej w kierunki zimna niż ciepła)
- zero lakierów, żelu i innych rzeczy do stylizacji, jeśli już musicie bo wiadomo idziecie gdzieś i chcecie dobrze wyglądać to zabezpieczacie skórę głowy folia przed lakierem wiem że to brzmi idiotycznie ale ja robię tak że owijam głowę streczem spożywczym wyrywam dziurę do patrzenia i oddychania a jak fryz jest ułożony to ściągam folie 😉
I to z grubsza tyle jeśli pojawi się jakas krosta nie dusić nie drapać posmarować klindacinem. Nie wiem czy Wam to pomoże, mi pomoglo i chciałem się podzielić bo wiem jakie to irytujące mieć to gow... na głowie. Powodzenia