Cześć, wszedłem na to forum, ponieważ tak jak pozostali miałem problem z zakażeniem penisa. Jestem lekarzem ale akurat nie od tego. Zgodnie z łacińską formułą "Medice, cura te ipsum" oraz biorąc pod uwagę wstydliwe miejsce wystąpienia problemu spróbowałem leczyć się na własną rękę.
Opis przypadku.
Pacjent lat 41, stała partnerka, problem pojawił się po raz pierwszy w życiu.
Objawy: bezbolesne
czerwone plamy, plamki pasemka pod napletkiem na granicy żołędzia i trzonu penisa oraz na napletku, z czasem (po około 2 tygodniach) przechodzące w bolesne nadżerki.
Wstępna diagnoza:
grzybica.
Leczenie:
1) clotrimazol przez 7 dni - brak poprawy, zaostrzenie
2)
pimafucort przez 7 dni - brak poprawy, działanie łagodzące
3) protopic przez 7 dni - brak poprawy, brak dalszego postępu zakażenia
W związku z wystąpieniem w tym okresie nadżerek, które zaczęły być bolesne umówiłem wizytę u specjalisty, lecz miałem jeszcze 7 dni na dalsze leczenie/
eksperymenty.
4) roztwór chlorheksydyny + sudocrem przez 2 dni - zaostrzenie
5) octenisept + protopic poprawa natychmiastowa, po 3 dniach właściwie wszystko wygojone.
Wnioski do wyciągnięcia pozostawiam specjalistom.
Może komuś pomoże opis mojego leczenia. Pozdrawiam M.